Prezenty, które nie wylądują na śmietniku

Nie wiem jak u Was, ale u mnie wiosna wyzwala jakieś ukrywane głęboko pokłady energii do sprzątania. Niby wiosenne porządki to niemalże jakaś tradycja, ale jestem zdziwiona, że i u mnie, wraz z pierwszymi zauważonymi pączkami drzew, budzi się zew sprzątania, gdyż na co dzień raczej należę do tych osób, które jeśli mają swobodne przejście do większości (nawet nie wszystkich) miejsc i czyste blaty w kuchni (taka mała obsesja), to uznaje, że są inne rzeczy niż sprzątanie, na które mogą poświęcić czas.

Nie szoruję domu na błysk. Okna nawet niemalże z premedytacją zostawiam brudne, gdyż dzięki temu nie muszę kupować rolet ;), jednak porządkuję to i owo. Pozbywam się zużytych ubrań, szukam nowego domu dla książek, namawiam dzieci do pozbycia się części zabawek, przeglądam różne gadżety i przydasie i decyduję, czy na pewno się jeszcze przydadzą. Muszę przyznać, że wśród takich przedmiotów mam trochę takich, które czekają na użycie od…wielu lat. Nie pozbyłam się ich, gdyż są…prezentami.

Też macie z tym problem? Z pozbywaniem się przedmiotów, które mają wartość głównie sentymentalną? Walczę z tym i kilku przedmiotom i ubraniom znalazłam już nowych właścicieli, którzy są z nich bardzo zadowoleni.

W międzyczasie moja asertywność wzrosła i coraz częściej dostaję rzeczy dokładnie takie, jakbym chciała. Sama zaś staram się dawać takie prezenty, które nie staną się zawadzajką, przeszkadzaczem, czy czymś, co trzeba komuś oddać. Bardzo staram się, by dla kogoś miłym znakiem, że o nim pamiętam, myślę, i że staram się, by prezent przyniósł radość. Bo o to, a nie o zaspakajanie materialnych potrzeb przecież chodzi. Co najczęściej dostają ode mnie znajomi i rodzina?

Dokładnie to, czego chcą

Z niektórymi jest łatwo. Bez pytania wiem, co najbardziej ich ucieszy, czego im brakuje, lub o czym marzą. Z innymi nie jestem na tyle blisko, by być na bieżąco z pragnieniami, ale wystarczająco, by móc szczerze o to zapytać. Gdy nadchodzi czas na zakup prezentu, po prostu się pytam i dostaję jasną, konkretną odpowiedź. Kupuję wtedy bez wahania dokładnie to, czego ktoś sobie zażyczył i nie mam tej obawy — czy się spodoba, czy się przyda, czy trafiłam. Oczywiście nie ma w związku z tym też jakieś ekscytacji z mojej strony, sinusoidy uczuć, a po drugiej stronie -niespodzianki. Bardziej przypomina to transakcję, ale dla mnie najważniejsze jest, że wszyscy są zadowoleni, a ja mam pewność, że nie przyczyniłam się do zagracenia czyjegoś mieszkania.

Usługi lub czas

Najbliższym oferuję samodzielnie zrobione kupony na swoje usługi lub czas. Oferuję popołudnie spędzone zajmując się dziećmi, mycie okien (swoich nie myję, ale komuś mogę umyć, niech się męczy z rażącym słońcem ); ), gotowanie obiadu, wspólne wyjście. Na voucherze piszę warunki (np. jeśli mam się zająć czyimś dzieckiem, muszę to wiedzieć co najmniej tydzień wcześniej).

Taki voucher to świetny patent dla rodziców małych dzieci — mogą być tam na przykład różne opcje spędzenia czasu bez nich (wyjście do pubu, weekend z koleżankami) czy po prostu zwolnienia z jakiś rodzicielskich obowiązków. Może to być także sposób na podgrzanie atmosfery w związku.

Karty podarunkowe

Można zarzucić, że karty podarunkowe to taki prezent, który świadczy o braku wyobraźni ze strony obdarowującego, że to pójście na łatwiznę — nie mam zupełnie pomysłu, co komuś dać, więc wybieram kartę podarunkową. Nie zgadzam się z tym — wydaje mi się, że karta podarunkowa może być całkiem fajnym, częściowo spersonalizowanym prezentem. Jeśli ktoś się urządza, można mu podarować voucher do sklepu z artykułami do dekoracji wnętrz, jeśli kogoś pasjonują kosmetyki — bon upominkowy do drogerii z kosmetykami naturalnymi, dla bibliofila — kartę przedpłaconą do księgarni. Z kolei dla części osób idealne będą takie karty, które dają możliwości kupienia niemalże wszystkiego (np. karta podarunkowa do Allegro). To dobry prezent w przypadku, gdy naprawdę trudno zdecydować, co powinno się komuś kupić lub gdy istnieje spore ryzyko zdublowania prezentu (np. kupując coś na parapetówkę). Jest to także bardziej eleganckie wyjście niż podarowanie komuś gotówki. Równocześnie obdarowywany może swobodnie wybierać spośród miliona ofert i zdecydować się na coś, co idealnie odpowiada jego potrzebom. Podoba mi się, że karta może być także tylko w wersji elektronicznej, co oznacza jeszcze mniejszą ilość plastiku 🙂

Voucher na rozrywkę/pielęgnację

Innym częstym prezentem z mojej strony są różnego rodzaju vouchery do salonów masażu, kosmetyczki lub przedpłacone bilety na przedstawienia, lub eventy. Z okazji ostatnich świąt Bożego Narodzenia całej młodzieży kupiliśmy bony do Escape Room’ów; rok wcześniej dostali kupony na strzelnicę. Mamie regularnie funduję wizyty w salonach spa, gdyż wiem, że bardzo ją to relaksuje, a sama nie zdecydowałaby się na taki wydatek. Lubię tę formę prezentu, gdyż funduję doświadczenia, a nie przedmioty. Na dodatek upominek może być naprawdę dopasowany do preferencji i upodobań danej osoby. Bliskiej przyjaciółce kupiłam voucher do teatru ważny przez pół roku — mają na stanie przedszkolaka — wiem, że mogłoby im być ciężko zorganizować opiekę na konkretny dzień — prezentując voucher — daję im więcej czasu na wybranie dnia, gdy mogą zostawić dziecko pod czyjąś opieką. Sami kilkakrotnie otrzymaliśmy taki prezent (akurat w pakiecie wiązanym z opieką nad naszymi dziećmi) i uważam to za fantastyczne rozwiązanie. Nasze dzieci z kolei dostały kiedyś voucher na warsztaty cukierkowe i były nimi zachwycone (szczególnie że na co dzień raczej nie jedzą słodyczy). Większość voucherów kupuję poprzez Groupon, niektóre bezpośrednio w wybranych punktach (teatrze, strzelnicy, salonie kosmetycznym).

Abonamenty

Innym, podobnym, ciekawym pomysłem na niematerialne prezenty jest wykupienie dostępu do jakichś usług. Sporym powodzeniem cieszy się abonament Netflix. Inne pomysły to nielimitowany dostęp do audiobooków i ebooków za pomocą Storytel lub Legimi. Sama ostatnio kupowałam jako prezent kurs angielskiego. Kolejna opcja to dostęp do elektronicznych wersji czasopism lub płatne aplikacje — np. z planami treningowymi. Z „mojej działki” polecałabym dostęp do You Need a Budget.

Własnoręcznie wykonane prezenty

Niestety niewiele jest obszarów, gdzie moje zdolności pozwalają na samodzielne wykonanie prezentu. Najczęściej przygotowuję jadalne podarki — ciastka, pralinki, przetwory, nalewki, syropy. Robiłam także proste kosmetyki diy. Staram się je pięknie opakować, by prezent mógł pełnić zarówno funkcję dekoracyjną, jak i spożywczą lub użytkową. Kilka razy podjęłam się trudu samodzielnego wykonania podarunku zerowaste (dla osób zainteresowanych tematem) – uszyłam komuś woreczki na zakupy i zrobiłam torbę ze starego T-shirtu. Na 90 urodziny babci przygotowałam wydrukowane na płótnie drzewo genealogiczne całej rodziny i wiem, że prezent wywołał zachwyt jubilatki. Na święta wraz z dziećmi szykujemy ozdoby choinkowe dla najbliższych — tu akurat ograniczamy się do babć, gdyż wiem, że taki prezent po prostu je cieszy. eszy.

Ebooki/Audioboki

Wspomniałam o tym w podpunkcie dotyczącym abonamentów. Ale oprócz nich ciekawą opcją jest zakup konkretnej pozycji w postaci audio lub e-booka. Taki prezent sprawdzi się, pod warunkiem, że ktoś czyta lub słucha książek w tym formacie.

Podziel się: