Oszczedzanie a odchudzanie – uniwersalne prawdy

Jakiś czas temu obiecałam nową serię na blogu — jak ogarnąć finanse rodzinne korzystając z ogromnego dorobku…dietetyków i psychodietetyków. Oszczędzanie i odchudzanie się mają naprawdę sporo wspólnego; podobne są przyczyny problemów, podobne są bariery psychiczne, które trzeba pokonać, podobnie trzeba sobie wyrobić odpowiednie nawyki. Okazuje się, że czytając wiele porad stworzonych dla osób odchudzających się można je łatwo (poprzez analogie) przerobić na porady dla osób, które mają problemy z rodzinnymi finansami. W tym wpisie dzielę się kilkoma uniwersalnymi prawdami związanymi z oszczędzaniem, które idealnie sprawdzają się także w przypadku oszczędzania. 

Co zrobić by schudnąć?

Poradniki dotyczące odchudzania zajmują mnóstwo miejsca na półkach księgarni — to prawdopodobnie najczęściej publikowane typy poradników. Są one bardzo różnorodne, proponują mniej, lub bardziej drastyczne rozwiązania, wywodzą się z różnych filozofii, ale w sumie prawie wszyscy autorzy zgadzają się z jednym — by schudnąć powinno się spalać więcej kalorii niż się spożywa.

kalorie spalane > kalorie spożywane

Sposobów na wprowadzenie w życie tego równania jest mnóstwo — można zmniejszyć spożycie kalorii, można zwiększyć ilość ruchu lub zrobić obie te rzeczy równocześnie. Niektórzy autorzy sugerują, że nie jest konieczne ani ograniczenie ilości kalorii, ani zwiększanie wysiłku fizycznego, trzeba po prostu podkręcić metabolizm — ale tu równanie także działa — dzięki efektywniejszemu metabolizmowi więcej kalorii jest spalanych przy codziennych czynnościach i w spoczynku (tzw. metabolizm spoczynkowy).

zarobki >wydatki

Co zrobić by oszczędzać pieniądze?

Podobnie spraw wygląda z oszczędzaniem. By oszczędzić jakieś pieniądze po prostu trzeba wydawać mniej niż się zarabia. Dróg do tego jest wiele — można ograniczyć wydatki, można zwiększyć zarobki, albo zrobić obie te rzeczy równocześnie. Można zadbać o obniżenie stałych wydatków (stałe opłaty, abonamenty), wydatków na jedzenie lub nieregularnych, nieplanowanych wydatków. Można zmienić pracę, znaleźć dodatkowe źródło dochodów. Brzmi pięknie i prosto w teorii, prawda? W praktyce nie jest to aż tak łatwe. Podobnie jak z odchudzaniem — gdyby wprowadzenie w życie zasad prowadzących do pięknej sylwetki było trywialne, nie byłoby tak wielkiego zapotrzebowania na profesjonalną pomoc w tym zakresie. A ilość gabinetów dietetyków, psychodietetyków, ilość cateringów dietetycznych, a z drugiej strony zapotrzebowanie na trenerów personalnych stale rośnie. I podobnie rośnie ilość osób doradzających, jak opanować domowe finanse. Na szczęście, tak jak w przypadku odchudzania zdarza się, że gdy zaczynamy oszczędzanie jedna zmiana pociąga kolejną i stopniowo nasze życie niepostrzeżenie zmienia się — na zdrowsze i/lub stabilniejsze finansowo.

Różnice pomiędzy odchudzaniem a oszczędzaniem

Mądre oszczędzanie i mądre odchudzanie mają ze sobą wiele wspólnego, ale występują między nimi także spore różnice. Pierwsza jest taka, że w oszczędzaniu chodzi m.in. o to, by coś nam się odkładało, a w odchudzaniu — wręcz przeciwnie. Mamy do czynienia z odwróconymi przepływami 😉 W odchudzaniu na wyjściu ma być więcej niż na wejściu  (mamy więcej spalić, niż zjeść)— w oszczędzaniu — odwrotnie.

Druga różnica to fakt, że o ile ciało to w pewnym sensie dla nas czarna skrzynka — nie wiemy dokładnie co dzieje się w środku. Możemy obserwować co wchodzi do skrzynki (ile jemy, ile pijemy, co jemy), możemy obserwować wyniki — wagę, obwody, nasze samopoczucie, ale nie wiemy dokładnie, ile kalorii przyswoiliśmy, ile zużyliśmy, co nam szkodzi. Metabolizmu nie widać. Wiele jest niewiadomych. Stąd często konieczność udania się do dietetyka, który po analizie naszego menu  i trybu życia, wyników badań, dobierze dietę indywidualnie pod nasze potrzeby.

W przypadku oszczędzania jest łatwiej — praktycznie wszystko można policzyć. Wszystkie przepływy gotówki (zarobki i wydatki) można spisać i policzyć. Nie ma tu nie wiadomych w postaci metabolizmu i chorób metabolicznych, nietolerancji pokarmowych, zagadek związanych z tym, które pokarmy nam służą, a które nie. Dlatego, o ile tylko pokona się bariery mentalne związane z planowaniem budżetu rezultaty oszczędzania są znacznie bardziej przewidywalne. O ile w przypadku odchudzania mocno przydaje się specjalistyczna wiedza (stąd znacznie większa skuteczność odchudzania, gdy korzysta się z usług dietetyka), to w przypadku oszczędzania wszystkie analizy i plan działania można przygotować samodzielnie.

Podstawowe prawdy wspólne dla odchudzania i oszczędzania

Porad związanych z mądrym odchudzaniem jest multum, kilka jednak jest uniwersalnych i sprawdzają się w przypadku każdego systemu odchudzania, czy diety. Pięć najczęstszych to:

  1. Odchudzanie zaczyna się w głowie. Oszczędzanie też 🙂 Trzeba ułożyć sobie jakiś plan, ustalić zasady, tempo chudnięcia. Bardzo ważne jest spojrzenie na proces odchudzania nie jako wyrzeczenie, ale jako nowy styl życia. Pozytywne nastawienie potrafi zdziałać cuda. Podobnie z oszczędzaniem — konieczne jest wykonanie planu, policzenie swoich zarobków, wydatków, znalezienie obszarów problemowych i zidentyfikowanie obszarów, w których możemy wydatki ciąć. Nie chodzi o umartwianie się, pozbycie się jakichkolwiek przyjemności. Jeśli nastawimy się do całego procesu pozytywnie na pewno będzie to łatwiejsze. Warto wiedzieć, po co chcemy to zrobić — czy chcemy odłożyć pieniądze na wymarzone wakacje, zabezpieczyć swoją przyszłość, a może dążymy do wolności finansowej? W zależności od kwoty, która chcemy oszczędzać sam proces może wyglądać różnie.
  2. Bez nierealnych obietnic — zbyt wysoko postawiona poprzeczka to proszenie się o kłopoty. Drakońskie diety i mordercze plany treningowe najczęściej prowadzą do efektu jo-jo, a bywa i tak, że potrafią zupełnie rozregulować metabolizm. Podobnie z oszczędzaniem — stawiane sobie cele muszą być realistyczne — dostosowane do zarobków, trybu życia i ilości niezbędnych wydatków. Przelanie połowy wypłaty na konto oszczędnościowe na początku miesiąca tylko po to, by pod koniec miesiąca przelewać je z powrotem, by mieć za co kupić jedzenie, to droga donikąd.
  3. Powoli, ale (z grubsza) konsekwentnie. Lepiej wprowadzić kilka drobnych zmian i chudnąć powoli. Zbyt szybkie tempo odchudzania się jest nie tylko nie zdrowe, ale bardzo łatwo o utratę motywacji. Odchudzając się mądrze możemy wcale nie zauważyć, że jesteśmy na jakiejś diecie — drobne zmiany wprowadzane powoli stopniowo powodują utratę kilogramów i powrót sił witalnych. Z kolei redukując koszty stałe, rezygnując ze zbędnych wydatków możemy bezboleśnie i bez poczucia, że „oszczędzamy”, zwiększyć kwotę odkładanych na jakiś cel pieniędzy.
  4. Bez paranoi. Wiele diet kończy się z pierwszą porażką. Impreza, zagryzanie chandry pudełkiem lodów, gorszy dzień powodują, że wiele osób kończy z odchudzaniem, bo „znowu się nie udało”. Innych z kolei zniechęcają momenty, gdy waga „stoi” lub ważąc się codziennie popadają w paranoję widząc dobowe wahania wagi. To zupełnie naturalne procesy związane z zatrzymywaniem wody, działaniem naszego ciała. Gdy decydujemy się, że czas ogarnąć finanse także będziemy mieć lepsze i gorsze dni. Zdarzą się jakieś nieprzemyślane zakupy, finansowe wpadki. Trzeba nad tym przejść do porządku dziennego i nadal robić swoje. Wiele współczesnych diet uwzględnia tzw. cheat meal (niektóre nawet cheat day ;)) – moment, kiedy możemy złamać zasady diety. Planując budżet także warto zostawić sobie jakiś margines błędu oraz budżet na niezaplanowane wydatki.
  5. Znajdź wsparcie. Odchudzać najłatwiej jest się z kimś — tak by móc się nawzajem motywować, dzielić sukcesami i porażkami. Świetnie sprawdza się także dzielenie się efektami np. na Facebooku. Podobnie z oszczędzaniem — nic nie motywuje tak bardzo, jak doping znajomych. Opublikowanie swoich wyników oszczędzania to świetny motywator.
  • Paulina Sz

    W odchudzaniu na wyjściu ma być więcej niż na wejściu — w oszczędzaniu — odwrotnie.

    Czy aby na pewno? chyba mniej niż na wejściu

    • Tak się obawiałam, że to za mało precyzyjnie mi wyjdzie. Z odchudzaniem chodziło mi o energię – że mamy spalić więcej kalorii niż wchodzi na wejściu. A z oszczędzaniem – że więcej zarabiamy (wejście) iż wydajemy (wyjście)

      • Paulina Sz

        Okej, ja to odebrałam tak, ze nas ma być mniej na wyjściu przy odchudzaniu, dlatego mi nie pasowało 🙂