Zerowastowy prezentownik kosmetyczno higieniczny

Zestaw kosmetyków chwycony naprędce z kosza w supermarkecie to prezent ostatniej szansy. Dawany na zasadzie „aby coś było”. To praktyczy podarunek, który rzadko powoduje większą radość. Ale przecież podarunek kosmetyczno-higieniczny nie musi taki być. Obecnie, w dobie mnóstwa cudownych kosmetycznych  manufaktur z łatwością możemy znaleźć prezent z tej kategorii, idealnie dopasowany do potrzeb obdarowywanego. Na dodatek, kosmetyki i higiena to jedna z tych kategorii, w których można przebierać w propozycjach zero-waste. Jeśli wśród waszych znajomych i rodziny jest ktoś, kto interesuje się tematyką minimalizowania odpadków, naturalnej pielęgnacji i ekologii – prawdopodobnie w tym prezentowniku znajdziecie jakąś inspirację. A może odpowiednim prezentem uda się kogoś zainteresować tym nurtem?

Przyznam się od razu – moja pielęgnacja jest bardzo minimalistyczna (możecie o niej przeczytać w TYM wpisie). Nie używam wielu kosmetyków, dlatego nie mam wielu przetestowanych firm. Nie mogę zagwarantować, że wybrane kosmetyki są najlepsze z danej kategorii. Ale są takie, które u mnie się sprawdziły. Jeśli jest inaczej (w sensie coś nie jest przetestowane) – daję o tym znać w podpunkcie.

 

  1. Szczotka do włosów z włosia dzika. Ja mam z Szczotkarni. Szczotki są genialne. Korzystam z nich ja i dzieci. Bez szarpania szybko rozczesują nawet najbardziej splątane kudły. Przez wiele lat zachwycałam się Tangle Teezer, ale teraz wiem, że TT nadaje się raczej do czyszczenia szczotki z dzika niż do włosów. Mam wrażenie, że samo szczotkowanie naturalną szczotką przedłuża czas, gdy włosy wygladają czysto i świeżo. Szczotka to prezent uniwersalny – zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn o bujnych czuprynach. W Szczotkarni znajdziecie szczotki do włosów, ciała, butów, a nawet…konia.

2. Zestaw do pielęgnacji brody Zew for Men.

Bardzo męski prezent. Zew to Polska firma z Bieszczad. Intrygujące składy i (podobno) świetne działanie. To jedna z tych propozycji z Prezentownika, których nie przetestowałam, ale od znajomych brodaczy słyszałam bardzo dobre opinie. W skład tego zestawu wchodzi mydło do brody, mydło do ciała i twarzy z węglem (z Bieszczad), szampon do włosów w kostce, mydło 3w1 oraz szczotka do brody. Biorąc pod uwagę ilość i jakość produktów zestaw nie wydaje mi sie być bardzo drogi – dostaniecie go już za 136zł – klik. Na stronie producenta  http://www.poczujzew.pl/ znajdziecie więcej mniejszych i większych zestawów, także takich, które nie są dedykowane tylko brodaczom.

3. Bambusowa szczoteczka do zębów. To drobiazg, od którego ktoś może zacząć przygodę z zero-waste. Ja od razu się przyznam, że bambusowa szczoteczka to u mnie przedmiot do dodatkowej pielęgnacji. Na codzień używam elektrycznej szczoteczki do zębów i rezygnacja z niej przekracza moje granize zero-waste. Bambusowa szczoteczka służy u mnie do szczotkowania zębów za pomocą własnorecznie zrobionej wybielajacej pasty do zębów. Szczoteczki znajdziecie w wielu drogeriach, spory ich wybór jest na Allegro – np. tu.

4. Szczotka do ciała. To podstawa mojej  (nieregularnej) pielęgnacji. Szczotkowanie na sucho działa pobudzająco, usprawnia krążenie limfy, a przede wszystkim cudownie wygładza skórę bez żadnych kremów czy mazideł. Uwielbiam. Mam dwie szczotki – jedną z wypustkami z Rossmana, która kosztuje niecałe 15 zł, a wygląda i działa całkiem dobrze).  Drugą Lula – (klik)  dostałam niedawno w prezencie i także sobie bardzo chwalę. Jest bardziej poręczna i ostatnio wybieram raczej tę chociaż ta z Rossmana także ma sporo zalet – jest na długim kiju, a więc łatwiej nią szczotkować np. plecy.

 

5. Wielorazowa maszynka do golenia. Prezent zarówno dla mężczyzn i kobiet. Dla tych, o których wiemy, że interesują się tematyką redukcji ilości plastiku. Raczej nie dla randomowej cioci 😉

Budzi obawy, ale potem okazuje się, że golenie sie wielorazową maszynką jest równie łatwe jak jednorazówką. Wielorazową maszynkę dostaniecie m.in w Rossmanie. Ta z linka (klik) jest ładniejsza dzięki drewnianej rączce.

6. Zestaw mydeł z Mydlarni Cztery Szpaki. To jest ten moment, gdy nie mogę Wam obiecać, że polecany produkt jest absolutnie najlepszy. Mydła w kostce są bardzo wydajne i po prostu nie miałam okazji wielu przetestować. Te z Czterech Szpaków sprawdzają się u mnie bardzo dobrze (nie testowałam jeszcze ich mydła do włosów – piszę tu tylko o kostkach do ciała i twarzy). Zestaw mydeł to będzie jeden z prezentów, które zamówiłam dla znajomych – jedną paczką załatwiam prezenty dla całej rodziny – będą w nim mydełka dla NIEJ i dla NIEGO, a także, dla dziecka. Prezent dosyć uniwersalny – nad asię także dla tych, którzy z zerowaste nie mają nic wspólnego i nawet o tym nie słyszeli.

7. To jeden z dziwniejszych przedmiotów, które polecam. Kamień peelingujący. Byłam nastawiona meega sceptycznie. I zakup kamienia kłócił się z moją wewnętrzną potrzebą racjonalnych i przemyślanych zakupów. No wiecie – płacić za kamień? Przy ilości kamieni, które dzieci przywożą mi z wakacji? Ale jakoś się przemogłam i nie żałuję. Kamień peelinguje delikatnie i skutecznie. I ładnie wygląda. Do kupienia w wielu drogeriach, w Internecie również – klik.

8. Naturalny kosmetyk w szkle z jakieś manufaktury. Obecnie każdego dnia pojawiają się nowi producenci naturalnych kosmetyków o świetnych składach. Częśc z nich produkowana jest dopiero po złożeniu zamówienia. Ponieważ do Świąt zostało mało czasu proponuję raczej coś, co jest łatwo dostępne. Na przykład mazidła Polny Warkocz. To podlinkowane (klik) jest do cery naczynkowej, gdyż takie przetestowałam, ale myślę, że inne są równie dobre

9. Gąbka Konjac. W chwili obecnej nie mam żadnej, ale ogólnie polecam. Gąbeczki są naturalne i stopniowo się zużwają. Trzeba dobrać sobie jej rodzaj do rodzaju skóry. Wyglądają bardzo ładnie. Przykład – tu.

10. Zestaw naturalnych detergentów do czyszczenia Simple As That – klik. To taki pakiet startowy dla początkujących. W 6 słoiczkach (z opcją refill) znajdziecie i proszek do prania i uniwersalną pastę i koncentrat płynu do naczyń i płyn do czyszczenia, udrażniacz i płyn do płukania. Alternatywnie w tej samej cenie możecie kupić półprodukty do wykonania takich detergentów i obdarować nimi nie jedną, a wiele osób 🙂

11. Po zrobieniu grafiki przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł – mydło Aleppo. W zależności od stężenia oleju laurowego mamy do czynienia z mydłem super delikatnym i nawilżającym, nadającym się nawet dla niemowląt (o ile niemowlę wytytła się tak, że w ogóle trzeba użyć mydła) – to stężenia od 1 do 10%, uniwersalnym delikatnym mydłem (10-20%), produktem leczniczym pomocnym przy trądziku, egzemach itp (20-50%), lub terergentem do mycia (powyżej 50%). Na poczatek polecam coś z uniwersalnego przedziału – np. 12% klik

 

Mam nadzieję, że prezentownik przypadł Wam do gustu, Myślę jeszcze nad książkowym – albo w temacie oszczędzania, albo zero-waste i minimalizmu.