Jak oszczędzać na ubraniach dzieci?

Przez całe życie naszej trójki (małych, co przyznaję) dzieci na ich ubrania wydaliśmy łącznie okolo 800 zł – tyle co wiele rodzin wydaje na ten cel w ciągu roku lub nawet sezonu. Nie oznacza to, że nasze dzieci chodzą nagie lub w porwanych ubraniach (i to i to im się oczywiście zdarza ). Jak tego dokonaliśmy? Jak oszczędzać na ubraniach dzieci?

Nasze wydatki na ubrania dla dzieci

Jak łatwo się domyślić, nasze dzieci chodzą głównie w ubraniach używanych. Gdy spodziewaliśmy się pierwszego syna popytaliśmy wśród znajomych, czy mają jakieś niemowlęce ciuszki do oddania. Odzew był większy niż się spodziewaliśmy – ubranka, w ogromnej ilości dostaliśmy z trzech różnych źródeł, po dzieciach urodzonych w różnych porach roku, zabezpieczeni więc byliśmy na każdą ewentualność i pogodę. W pierwszym roku życia syna dokupiliśmy tylko komplet pajaców, gdyż akurat tych, w którymś z rozmiarów brakowało, oraz dwie pary spodni, bluzę i jakieś koszulki. Akurat te ubrania kupiliśmy nowe, korzystając z jakiejś wyprzedaży.

W kolejnych latach większość ubrań dla syna dostawaliśmy po synku mojej siostry ciotecznej. W związku z tym w kolejnym roku dokupiliśmy mu tylko piżamki, skarpetki (duużo skarpetek), jedną bluzkę (kiedy na którymś spacerze tzw. wiewiórczy ogon sięgnął mu do połowy pleców), jedne spodenki oraz kąpielówki.

Trzeci rok życia syna przyniósł konieczność dokupienia czapeczek, majtek i oczywiście skarpetek (duużo skarpetek). W tym roku urodziła się także jego siostra. Dla niej kupiliśmy dwupak pajaców (kiedy wylądowałam z nią w szpitalu, a tata nadmiernie obciążony nie mógł ogarnąć prania), oraz czapeczkę (bo zapomnieliśmy zabrać na jakiś wyjazd, a słońce prażyło niemiłosiernie).

Kolejne lata to głównie skarpetki, kąpielówki, majtki dla córki oraz jakieś sukienki  i czapeczki. W zeszłym roku kupiliśmy także używane spodnie narciarskie dla syna oraz nowe rękawiczki narciarskie dla obojga dzieci. W tym roku kupiliśmy dla syna zimową kurtkę, oraz czapkę. Część ubrań kupowaliśmy nowych, część używanych, głównie poprzez Olx i Allegro.

Nasz najmłodszy członek rodziny, póki co nie kosztował nas nic w kategorii Odzież.

Co zrobić z używanymi ubraniami?

Można spróbować sprzedać. My, ponieważ sami je dostaliśmy, puściliśmy je dalej w obieg. Ubrania po synu przekazywałam koleżance. Wracały do nas dla córki. Gdy wyrosła z najmniejszych rozmiarów ubranka wylądowały u koleżanki wspomnianej wcześnie koleżanki. Następnie do mnie wróciły i chodzi (a właściwie leży) w nich kolejny syn. Jest więc szóstym właścicielem zestawu ubrań. Zimą dostanie je moja siostra, a późną wiosną zaczną trafiać do naszej siostrzenicy. Oczywiście w tym ciągu wymiany niektóre ubranka wypadają, zastępowane są przez nowe, dokupowane przez którąś z osób w cyklu, ale część krąży od początku i nadal są w bardzo dobrym stanie. Przy czym mam wrażenie, że mimo iż część rzeczy musiała odpaść ze względu na zużycie i zaplamienie, każde kolejne dziecko dysponowało większym pakietem ubrań. Ubranka niemowlęce z reguły nie zdążą się zniszczyć zanim obywatel z nich wyrośnie. Ciut gorzej jest z tymi dla starszych dzieci, i tu liczy się bardzo jakość ubrań – tylko te wykonane z solidnych materiałów są w stanie przetrwać użytkowanie kilkorga dzieci.

Wady przekazywania używanych ubrań?

Tak jak pisałam – każde kolejne dziecko w naszym cyklu wymiany miało do dyspozycji więcej ubrań. Więcej ubrań to oczywiście konieczność ich składowania. A to, z kolei wymaga przestrzeni oraz pewnej dyscypliny – ubranka warto posortować rozmiarami i sezonami, by nie przegrzebywać pudeł w poszukiwaniu letnich bluzek czy spodenek. Muszę przyznać, że mnie to trochę frustrowało, szczególnie po narodzinach córki. Miałam wrażenie, że wszędzie mam jakieś kartony. A to rzeczy czekające na syna, a to te, z których wyrósł, rzeczy czekające na córkę i te, z których ona wyrosła czekające na oddanie (w międzyczasie dzieci, które mogłyby dostać jej ubrania przerosły ją i okazało się, że ubrań nie ma komu oddać). Ich szafy równocześnie były wypełnione po brzegi.

Capsule wardrobe dla dziecka?

W międzyczasie naczytałam się o minimalizmie i capsule wardrobe (którą sama stosuję) i postanowiłam, że przy naszym najmłodszym członku rodziny nie będziemy tonąć w ubraniach dziecięcych. Z ubrań, które do mnie trafiły wybrałam zestaw bodziaków, pajaców i spodenek. Szczęśliwa zapakowałam je do dwóch małych szuflad, a resztę poukładałam z powrotem do kartonów do oddania. Młody miał do dyspozycji 10 bodziaków z krótkim rękawem, 10 z długim, 10 pajaców i 3 pary spodenko-śpioszków. Plus jakieś skarpetki, czapeczki i dwa jesienne kombinezony. W założeniu miało mi to pozwolić na pranie jego rzeczy mniej więcej raz, czy dwa na tydzień. I tak mniej więcej to wychodziło. W tych tygodniach, gdzie więcej ulewał musiałam prać dwa razy na tydzień, w inne wystarczało jedno pranie.

Wady capsule wardrobe dla dziecka?

Z capsule wardrobe dla naszego syna byłam zadowolona, ale miało to jedną wadę. Ubranka niemowlęce są bardzo małe. Większość tych, które mam ja, w odróżnieniu od ubrań starszego rodzeństwa, są głownie białe, a przynajmniej jasne. Niby pranie robię z chusteczkami wyłapującymi kolor, ale mimo wszystko lepiej te jasne ubranka prać osobno, jeśli chcemy by dłużej wyglądały dobrze. Powodowało to, że pranie młodego nigdy nie wypełniało pralki. A to już ekonomiczne nie jest. Postanowiłam więc, że w kolejnym rozmiarze przygotuję mu więcej ubrań, tak by prać pełen załadunek, a do bardziej minimalistycznej capsule wardrobe powrócę, gdy ubranka będą większe, lub gdy będę mogła je prać, razem z ciuszkami starszych dzieci. Capsule wardrobe zaczynam też stosować w przypadku właśnie pozostałej dwójki. Z kolejnych rozmiarów wybieram tylko niezbędne minimu. Jak na razie eksperymentuję, jaka jest optymalna ilość prania, pozwalająca na pranie pełnego wsadu z rozsądną częstotliwością.

Jak więc oszczędzać na ubraniach dzieci?

Wydaje mi się, że zbudowanie takiego cyklu wymiany ubrań jak mój, jest najlepszym rozwiązaniem. Ja miałam ułatwione zadanie, bo ubrania dostaję po rodzinie, ale można źródeł ciuszków poszukać wśród znajomych lub na parentingowych grupach facebookowych. Inną opcją, która sprawdza się szczególnie w przypadku maluszków jest zakup całego kompletu ubrań na Olx lub Allegro. Znajdziecie tam mnóstwo ogłoszeń typu „paka ubrań dla maluszka” w śmiesznych cenach. Rodzice, którzy nie mają czasu bawić się w wystawianie pojedynczych sztuk ubrań, często wystawiają je hurtowo w niskich cenach, byleby wypchnąć ten nadmiar z domu. Nie wszystkie ubrania z takiej paki będą nam pasować, ale można kupić 2-3 paki, wybrać co nam się podoba, a resztę sprzedać lub oddać za darmo.

W przypadku starszych dzieci warto pomyśleć o capsule wardrobe. Poobserwować jaka jest częstotliwość użytkowania ubrań, jak często się brudzą, których ubrań najczęściej brakuje, których jest ewidentnie za dużo, a następnie przy wymianie na kolejny rozmiar optymalizować. W kolejnym wpisie postaram się podać wskazówki jak wygląda  nasza jeszcze-nie-capsule-wardrobe-ale-już-prawie dwulatki i pięciolatka.

Photo by Jason Briscoe on Unsplash