Oszczednościowo-zerowaste’owy prezentownik – kuchnia i okolice

W swoim życiu w realu, oraz tu na blogu, staram się propagować oszczędny tryb życia. Propaguję także idee zero waste, czyli dążenia do generowania jak najmniejszej ilości śmieci. Powinnam więc namawiać, by w związku ze zbliżającymi się świętami powstrzymać się od zakupów, skupić na budowaniu relacji z bliskimi, a zamiast materialnych prezentów podarować swój czas, własnoręcznie wykonane podarki lub ewentualnie vouchery/bilety. Ale stwierdziłam, że istnieje sporo sprzętów, które w dłuższej perspektywie generują oszczędności, a równocześnie ułatwiają bezśmieciowy tryb życia. Dzielę się z wami listą okołokuchennych sprzętów i gadżetów, dzięki którym oszczędzam i przyczynam się do mniejszego zużycia zasobów naturalnych i ilości plastiku. Może dołączycie któryś z nich do listu do Mikołaja? A może z kolei podarujecie coś z tej listy swoim bliskim? To już ostatni dzwonek na zrobienie świątecznych zakupów na spokojnie (no, może w miarę spokojnie).

prezenty zero waste

  1. Szybkowar – to mój kuchenny must-have. Tajna broń pozwalająca na ugotowanie fasoli w 20-25 minut, gulaszu w 20, a zupy w 10. Niesamowita oszczędność czasu i energii. Na dodatek można go wykorzystać do pasteryzowania przetworów. No i może służyć jako zupełnie zwykły garnek. Szybkowary mam dwa – 6 i 4 litrowy. W 6 litrowym robię bulion, zupy na kilka dni, dania na przyjęcia. W 4-litrowym odbywa się takie bardziej codzienne gotowanie- mniejsze porcje zupy, strączki itp. Rozważam zakup jeszcze mniejszego szybkowara do gotowania np. ziemniaków czy mniejszych ilości fasoli lub soczewicy. Mniejszy szybkowar mam z Ikei (akurat jest promocja), większy – taki. Z obu jestem bardzo zadowolona.

2. Kubek termiczny – my mamy Contigo i jesteśmy bardzo zadowoleni. Kubki są wygodne, bardzo długo trzymają tempeaturę i dosyć dobrze się je myje. Zabieramy w nie kawę na drogę (oszczędzamy nie kupując kawy na stacjach benzynowych lub na mieście). Czasami, gdy nasza kawa jest wypita, zamiast kupować coś w jednorazowych pojemnikach, prosimy o nalanie do własnego kubka. Wiele kawiarni promuje takie zachowanie niższą ceną. Jeden z naszych kubków jest srebrny i po roku bardzo, ale to bardzo intensywnego użytkowania wygląda idealnie – kupicie go za 114 zł – klik, na drugim, grafitowym – pojawiło się kilka rysek. Kubki Contigo występują w dużej ilości kolorów – sprawdźźcie jaki podoba się wam najbardziej – klik

3. Pojemniki na lunch  i do przechowywania. Ograniczenie ilości lunchy na mieście to świetny sposób na obciecie wydatków. Nie wszędzie jest to łatwe, ale jeśli warunki w pracy to umożliwiają, warto przynosić jedzenie ze sobą. Takie posiłki są często smaczniejsze, a na pewno dużo tańsze niż kupne. Aby donieść lunch w całości, dobrze mieć zestaw poręcznych i szczelnych pojemników. Ja osobiście polecam pojemniki ze stali kwasowej. Są stosunkowo lekkie i trwałe. Szklane prezentują się lepiej, ale są ciężkie i, no wiecie – szklane 😁. Nie ma nic fajnego niż torba pełna curry i tłuczonego szkła 😂. Swój metalowy pojemnik kupiłam za grosze na jakiejś wyprzedaży garazowej, a wygląda jak TEN.  Jeśli zaś chodzi po przechowywanie w domu to polecam właśnie szklane pojemniki. Ich zaletą jest to, że mogą służyć jako naczynie żaroodporne  – możemy więc w jednym naczyniu potrawę przygotować, podać, zabrać do pracy lub zamrozić. Ja swoje pojemniki szklane mam z Ikea, dobre opinie mają pojemniki Luminarc – takie jak na przykład ten mały. Oprócz tego mam trochę pojemników plastikowych, głównie firmy Sistema. Są one stosunkowo niedrogie, wytrzymałe i nie ciekną. Krążą one pomiędzy znajomymi i rodziną – a to ktoś w jakimś ciasto przyniesie, a to ja dzielę się potrawk, lub dostaję z kolei coś na wynos. Bardzo lubię taki kubkowaty na zupę

4. Sodastream – to urządzenie do gazowania wody – taki syfon, który starcza na 60-80l wody. Na pewno nie jest to must-have. Ja długo, bardzo długo wahałam się, czy kupić to ustrojstwo. Ale zrobiłam audyt śmieciowy i wyszło mi, że butelki od wody gazowanej stanowią znaczny procent naszych odpadów plastikowych. O ile nie mieliśmy problemów by przerzucić się na kranówkę jeśli chodzi o wodę niegazowaną, to jednak z gazowanej nie chcielibyśmy rezygnować. Ogólnie Sodastream polecam, chociaż biorąc pod uwagę koszt urządzenia oraz wymiany naboi nie jest to jakaś szczególna oszczędność. Ale ilość śmieci zdecydowanie maleje. Sodastream dostępny jest w różnych opcjac, ja mam taki.

5. Dzbanek filtrujący. Dzbanki filtrujące mają swoich zwolenników i przeciwników. Przeciwnicy twierdzą, że:

-dzbanki nie są potrzebne, bo kranówka jest dobra. Moim zdaniem są miejsca, gdzie jest dobra i są takie, gdzie jest zła

– filtrowanie pozbawia wodę minerałów. Pewnie częściowo tak (sama filtruję by było w niej trochę mniej węglanu wapnia), natomiast nie wypłuka się ich całkowicie. Woda z dzbanka nie jest demineralizowana

– w dzbanku rozwijają się bakterie. Tu remedium są wymiany filtrów.

Jak dla mnie, dzbanek filtrem jest świetnym rozwiązaniem. Nasza woda z kranu jest ok, ale filtrowanie poprawia jej smak. Dzięki dzbankowi nie kupujemy wody w butelkach. Filtrowaną kranówę pijeny wszyscy – włączając najmłodszego członka rodziny. To ogromna oszczędność. Filtry same w sobie nie są jakoś szczególnie zero-waste, ale po zużyciu można je ewentualnie przerobić na doniczki. Mam nadzieję, że także w Polsce pojawi się opcja odsyłania ich do producenta. My mamy dzbanek Brita. Najlepiej wybrać taki z filtrami w zestawie – kupowane oddzielnie są droższe.

6. Butelki z filtrem – my akurat nie mamy, ale gdybym miała wymienić jakiś gadżet, którego mi brakuje to byłyby właśnie takie butelki, które zastąpiłyby bidony dzieci. Butelka z filtrem to rewelacyjny sposób na to, by dzieci zawsze miały dostęp do wody – nawet gdy w pobliżu jest tylko jakieś źródło o wodzie nieznanej jakości. Pozwala na spore oszczędności – wykluczając konieczność dokupowania butelek wody podczas wycieczek czy dłuższego czasu poza domem. Znalazłam teraz zestaw – dzbanek + butelka – klik. My ponieważ dzbanek już mamy, kupimy same butelki – być może takie.

7. Termos obiadowy – ten przedmiot jest na mojej liście do Mikołaja. Będzie to naczynie, do którego będziemy kupować mleko, będziemy też robić w nim jogurt. No i oczywiście posłuży jako…termos obiadowy😂. Pozwoli nam uniknąć kilku obiadów na mieście. Z tych, które spełniają nasze kryteria (duży, szczelny, z szerokim otworem, na razie polecono mi Esbit – klik, ale rozglądam się za czymś większym (litr zupy to dla nas za mało).

8. Silikonowe maty do pieczenia. Takie maty zastępują papier do pieczenia. Nie jest on drogi, ale jeśli ktoś piecze często na pewno mu się zakup mat zwróci. Oczywiście można sobie poradzić bez mat i papieru – wystarczy natłuszczać blachę i posypywać ją mąką/bułką, ale działa to tylko przy niezniszczonych blachach.  Ja mam matę z Lidla. Podobna jest w Ikei, pojawiają się też w Rossmanie.

9. Wolnowar. To znowu nie must-have, ale równocześnie przydatne urządzenie. W wolnowarze piecze się/dusi potrawy w niskiej temperaturze, za to przez długi czas. Można więc nastawić obiad wychodząc do pracy i zjeść ciepły, gotowy po powrocie, lub nastawić wieczorem i mieć gotowy obiad na rano.  Jest do dobre rozwiązanie dla osób, które nie mają czasu na gotowanie i dlatego decydują się często na gotowce. Wolnowar nie zużywa dużo energii. Gotowanie w nim jest dosyć ekonomiczne. Najprostszy (niestety bez wbudowanego programatora), można kupić już za 119zł – klik.

 

Inne przedmioty, które mogłabym polecić jako prezenty dla osób interesujących się zero-waste lub oszczędzaniem, to komplet stalowych rurek, materiałowe trebki na zakupy (Można samemu uszyć)  lub woskowijki (specjalne szmatki nasączone woskiem, żywicą i tajemnica producenta ;), które pozwalają chronić jedzenie przed brudem, wyschnięciem, oraz z kolei zabrudzeniem ościennych przedmiotów. W skrócie – takie coś co zastępuje foliowe woreczki na kanapki.

 

 

Niektóre linki są linkami afiliacyjnymi.

 

 

  • Emilia Sękowska

    Ja zażyczyłam sobie właśnie dzbanek filtrujący a no i wagę łazienkową 🙂
    wtrybieoffline.blogspot.com

  • Madziejka

    Contigo mam od 6 lat, ciągle ten sam kubek i działa ! Szybkowara używam od czasu do czasu przy dużym gotowaniu. Pojemniki na jedzenie, dzbanek są używane codziennie, jeżdżą z nami na wakacje. Maty używam do pieczenia oraz jako stolnicy, podkładki zabezpieczającej blat przy przyeczeniu, dekorowaniu. W termosie Esbita córka nosi obiad do szkoły. Obiad po kilku godzinach nadal jest gorący! Mieliśmy kilka butelek z filtrem i choć spełnia swoją rolę, nie jestem zadowolona z jakości butelki. Po kilku użyciach wygląda jakby była użyta kilkadziesiąt razy.