Pieluszki wielorazowe a oszczędzanie

O nowoczesnych pieluchach wielorazowych usłyszałam po raz pierwszy gdzieś w połowie okresu pieluchowania najstarszego syna. Przeczytałam, uznałam za interesujące zjawisko ale… zupełnie nie dla nas 😁.

Gdy na świat przyszła nasza córka powróciłam do tematu, poczytałam jeszcze więcej, poznałam trochę osób, które wielopieluchowały swoje dzieci i uznałam, że to naprawdę interesujące, ale…zupełnie nie dla nas😂.

Gdy byłam w trzeciej ciąży wizja malucha w słodkowyglądającej, mięciutkiej pieluszce wielorazowej wydawała mi się dosyć kusząca, szczególnie, że moja świadomość ekologiczna znacznie wzrosła, miałam doświadczenie pieluchowania dwójki dzieci i widziałam jakie góry pieluch produkowaliśmy. W międzyczasie poczyniliśmy duże postępy w redukowaniu innych odpadów i pieluchy stanowiły bardzo dużą (i bardzo śmierdzącą) część naszych odpadków zmieszanych. Drażniło mnie to. Mimo to, w naszej wyprawce nie znalazła się żadna pielucha wielorazowa. Nie byłam jeszcze gotowa, a wizja zapierania pieluch przy trójce dzieci roznoszących dom była dla mnie przerażająca (oczywiście także mocno wyolbrzymiona, bo przecież zaledwie dwójka roznosi dom; niemowlak ma jeszcze ograniczone, acz rosnące z dnia na dzień, możliwości w tym kierunku).

Jednak temat pieluch wielorazowych mocno siedział mi z tyłu głowy i chętnie na ten temat czytałam i rozmawiałam. Zaczęłam przebąkiwać, że chcę spróbować, ale przekładałam to na nieokreślony termin – kiedyś, na wiosnę, kiedy będzie ciepło i wszystko bedzie szybciej schło. Któregoś dnia, na początku grudnia stwierdziłam, że zacznę zbierać pieluszkową wyprawkę. Plan był taki, by do wiosny kupić odpowiednią ilość pieluch, wydając na to jak najmniej pieniędzy, czyli kupując podczas jakiś promocji, korzystając z kuponów rabatowych i…kupując z drugiej ręki nieużywane pieluchy. Wiem, że rynek wtórny pieluch wielorazowych jest duży, ale muszę przyznać, że mam za dużą barierę psychiczną, by kupować używane pieluszki. Okazało się, że kupienie nieużywanych pieluch jest dużo łatwiejsze niż myślałam – jest sporo osób, ktore po zakupie wyprawki wieluszkowej orientuje się, że to nie dla nich i zostaje z dużą ilością często jeszcze nie rozpakowanych, lub tylko upranych pieluch (dużo ogłoszeń jest na Olx, lub dedykowanych grupach Facebookowych) W związku z tym pod koniec grudnia miałam więcej pieluch niż potrzebuję; nie pozostało więc nic innego niż zacząć ich używać.

Jak wygląda nasza pieluszkowa wyprawka?

W chwili obecnej mamy 26 pieluszek, z czego większość to kieszonki. Mam też 46 wkładów (duużo za dużo, ale po prostu były w pakiecie z jedną partii pieluszek, które kupowałam), część z nich schowałam i wyciągnę, jeśli używane na codzień wkłady z jakichś powodów stracą swoje właściwości. Nie mam żadnych pieluszek wełnianych, pewnie więc sprzedam część tych z PUL, i w ich miejsce kupię 2-3 wełniane otulacze. Dokupiłam też papierki do wyłapywania kupki (które średnio sobie radzą, z taką mleczną, wczesnoniemowlęcą, więc przestałam ich używać), oraz preparat odkażający Nappy Fresh (bardzo wydajny, starczy nam pewnie na pół roku) – najtańszej opcji szukałam przez Ceneo.

Łacznie nasze wydatki na pieluszki wielorazowe wyniosły:

Pieluszki: 265 zł

Nappy Fresh: 16,80 zł

Papierki do pieluszek: 14,70 zł

Łącznie:296.5 zł, z czego część możliwe, że odzyskam sprzedając zbędne pieluszki

Dlaczego kieszonki?

Szczerze przyznaję, że nie jestem pewna, czy to najlepszy sposób na wielopieluchowanie. Bardzo dużo zależy od dziecka – jak dużo siusia, jak często robi kupki (i jakie), czy jest spokojne, czy się wierci. Zaletą kieszonek jest łatwość użycia (nawet moje przedszkolaki z łatwością pakują wkład do kieszonki) oraz fakt, że mogą wystarczyć na cały okres pieluchowania (potencjalnie z wyłączeniem okresu noworodkowego – standardowa pieluszka OS może być po prostu za duża, lub gdy dziecko bardzo długo korzysta z pieluch i z kolei stają się za małe).

Szczerze jednak przyznaję, że pod wieloma względami kieszonki nie są idealne- problemem jest pranie – każda zmiana pieluszki oznacza pranie zarówno wkładu, jak i kieszonki. Jeśli używamy otulaczy i wkładu w wielu przypadkach wystarczy do prania wrzucić sam wkład, a otulacz można używać jeszcze przez kilka zmian pieluszek i dopiero wtedy skierować do prania. Jeszcze lepiej wypada to w przypadku otulaczy wełnianych, które ze względu na unikalne właściwości wełny pierze się jeszcze rzadziej. Jednak z wiadomych względów pieluszki takie są znacznie droższe. No i trzeba pokonać mentalną granicę pozwalającą z czystym sumieniem pieluchy wietrzyć, a nie prać. Mnie dodatkowo trochę zniechęcał fakt, że mam uczulenie na wełnę i nie wiem w sumie, czy dotyczy ono także wełny Merino, czy tylko zwykłej. Niby to nie ja byłabym użytkownikiem, ale jakiś kontakt z tą wełną bym miała. Dlatego moja pierwsza wyprawka takich pieluszek nie zawiera.

Jak używamy pieluszek wielorazowych?

Nie porzuciliśmy zupełnie pieluszek jednorazowych – używamy ich na noc i na dłuższe wyjścia. Na początku stosowałam je także na spacer, teraz mam wystarczająco dużo zaufania to wielorazowych by wypuszczać się z nimi także, gdy wychodzę z wózkiem. Wiem, że wiele osób stosuje tylko i wyłącznie pieluszki wielorazowe – w tym na noc. Możliwe, że jest to kwestia pieluch, które mam (część z nich to tzw. Chinki), ale moim zdaniem nie są one tak chłonne i dobrze izolujące, by zapewnić nam przespaną w całości noc, stąd kontynuowanie używania jednorazówek. Gdy gdzieś jedziemy, idziemy w gości również porzucamy pieluchy wielorazowe – nie chcę się bawić w całą logistykę związaną z ewentualnym zapieraniem pieluszek, przechowywaniem zasiusianej itd.

Zużywamy około 7-8 pieluszek wielorazowych dziennie i 1-2 jednorazowych. Pieluszkę zmieniam, gdy widzę jakieś objawy dyskomfortu, zaczyna przeciekać (tak, to też się zdarza), lub podczas wyrywkowej kontroli uznam, że robi się wilgotno.

Jak wygląda używanie pieluch wielorazowych w praktyce?

Codziennie do salonu, gdzie spędzamy większość czasu przynoszę zapas kieszonek i wkładów na cały dzień. Trzymam je w małym pudełku, w którym trzymam inne okołodzieciowe przedmioty jak, chusteczki/flanelki do pupy, płyn do flanelek, sodę itp.

Obok mam kartonowe wiaderko z przykrywką, do którego włożyłam worek. Jeśli pieluszka jest tylko zasiusiana wyjmuje wkład, czasami pryskam lekko olejkiem herbacianym i wrzucam do wiaderka. Czasem sypię troszkę sody (pochłania zapachy). Jeśli jest kupa, to niestety roboty jest więcej. Wkład po prostu pryskam olejkiem herbacianym i wrzucam do wiaderka. Kieszonkę próbuje zaprać. Robię to w mało ekonomiczny sposób -na początek spłukuję sporą ilością zimnej wody, później lekko zapieram, czasami używając samej wody, czasami płynu do mycia naczyń, odciskam, po czym wrzucam do wiaderka. Cały proces jest mocno „wodożerny”.

Pieluszki piorę co mniej więcej dwa dni. Fizjologia naszego malucha sprzyja, gdyż u niego „grubsza sprawa” z reguły zdarza się co 2 dni – i właśnie w dzień, kiedy pieluszka jest zabrudzona robię pranie (wiadomo, bywa różnie, fizjologia malucha zmienną jest). Staram się po prostu jak najkrócej przetrzymywać pieluszki zabrudzone, a nie tylko zasiusiane. Zresztą te tylko zamoczone też moim zdaniem nie mogą długo leżeć -na drugi dzień zaczynają śmierdzieć. Pranie co 2-2.5 dnia, maksymalnie 3 to konieczność. Pieluszki wrzucam do pralki razem z workiem.

Jak prać pieluszki wielorazowe?

Najprostsza odpowiedź: zgodnie z zaleceniami producentów. W przypadku pieluszek z PUL, mikropolaru czy podobnych materiałów są one zbliżone -maksymalnie 40 lub 60 stopni, środek piorący bez dodatku mydła, warto dodać z kolei coś odkażającego. Większości otulaczy/kieszonek nie można suszyć w suszarce bębnowej.

Jak pranie wygląda u nas?

Do tej pory starałam się minimalizować ilość prania i robić to dopiero gdy da się zapełnić pralkę. Wychodziły nam z tego średnio 3 prania w ciągu tygodnia. Ze względu na pieluszki musieliśmy znacznie zwiększyć częstotliwość prania.

Pieluchy piorę z reguły z ubraniami dzieci, gdyż nie ma ich tak wiele by po dwóch dniach wypełniły chociaż połowę pralki. Wraz z ubraniami też często jej nie wypełniają, ale nie mam wrażenia , że piorę przy pustej pralce. Ręczniki, ścierki, pościel piorę w wyższych temperaturach w związku z tym nie mogę ich prać wraz z nimi. My z kolei nosimy prawie same czarne, a przynajmniej ciemne ubrania i z nimi z kolei nie chcę prać, bo takie ubrania często jednak troszkę farbują i nawet użycie szmatek wyłapujących kolory nie zawsze wystarcza. W związku z tym pralka chodzi u nas teraz prawie codziennie. Przyjmuję, że przejście na pieluchy wielorazowe zwiększyło u nas częstotliwość prania o co najmniej jedno w tygodniu. Zdarza się przy gorszym dniu, że pranie pieluszek muszę zrobić codziennie.

Teraz po mniej więcej miesiącu użytkowania widzę, że niektóre pieluszki i wkłady, mimo zapierania mają przebarwienia, czeka mnie więc jeszcze jakaś akcja odplamiania. Użyję pewnie mydełka galasowego. Wiosną i latem będę suszyć pieluszki na słońcu – powinno ono z łatwością rozprawić się z plamami.

Zaleca się także upranie od czasu do czasu otulaczy w wyższej temperaturze. Myślę, że zrobię to łącząc je z jakimś innym praniem.

Gdyby pieluszki straciły swoje właściwości ze względu na zatłuszczenie lub zebranie się złogów będę musiała przeprowadzić dodatkowo zabiegi odtłuszczania (to po prostu namaczanie w wodzie z płynem do naczyń lub sodą) i stripping (czyli pranie bez detergentów, potencjalnie z dodatkowymi płukaniami).

Szacuję więc, że ilość prania zwiększa się o około 70 rocznie.

Do prania używam proszku dla dzieci, który staram się kupować w jak największych workach i korzystając z promocji. Jak skończy się ten, który mam, kupię płyn do prania, gdyż lepiej się wypłukuje. Ilość detergentu w przypadku prania pieluszek podobno powinna być mniejsza, niż sugerowana przez producenta. Dodatkowo dodaję łyżkę preparatu antybakteryjnego, a do płukania kilka kropel olejku herbacianego. Pranie robię na programie o wydłużonym czasie (u mnie Eco), w 40 stopniach z dodatkowym płukaniem.

Koszt jednego prania (w mojej pralce) wynosi więc mniej więcej:

Energia: 0.61zł

Woda: 0.27 zł

Proszek 0.25 zł

Nappy Fresh:0.33 zł

Koszt olejku dodam przy obliczaniu rocznych kosztów, gdyż na poziomie jednego prania jest on pomijalnie mały.

Czyli koszt jednego prania, w którego skład wchodzą pieluszki to u mnie 1.48 zł

Czy używanie pieluch wielorazowych jest sposobem na oszczędzanie?

Czytałam na ten temat kilka artykułów na blogach i w większości przypadków wniosek był taki, że w dłuższej perspektywie używanie pieluch wielorazowych jest opłacalne i tańsze niż korzystanie z jednorazówek. Moim zdaniem jest to możliwe tylko, gdy nasze pieluchy wielorazowe kupimy bardzo tanio, a na dodatek mamy ekonomiczny system utrzymania ich w czystości.

Jedną z opcji, które mogłyby okazać się także bardziej ekonomiczne to otulacze wełniane i takie czarne wkłady z włóknami węglowymi, w przypadku których nie obawiamy się zafarbowania😂. Pieluszki wełniane są droższe niż te z PUL lub mikropolarku, ale pierze się je co 2-3 tygodnie (chyba, że się zabrudzą), a w międzyczasie wietrzy. Natomiast wkłady, podobnie jak w przypadku pieluszek z sztucznych włókien wypadałoby prać co 2-3dni, czyli potencjalnie także zwiększałoby to ilość prania, o ile nie dorzucalibyśmy ich do każdego prania, niezależnie od tego, co pierzemy,

Wiem, że wiele osób pierze pieluchy osobno, nie czując się komfortowo z myślą, że ich ubranka przewalają się przez dłuższy czas w pralce wraz z zasiusianymi, lub co gorsza – zabrudzonymi pieluszkami. Sama muszę przyznać, że nie wiem, jakie będę miała podejście, gdy zacznę rozszerzać dietę naszego malucha i kupka przestanie być taka „mleczna” (niemowlęce kupki dzieci karmionych samym mlekiem praktycznie rozpuszczają się w wodzie. W mojej opinii nie śmierdzą też jakoś powalająco – ale mogę być spaczona – nawąchałam się tylu kup starszych dzieci, że te niemowlęce mogą na mnie po prostu nie robić już wrażenia). Mam nadzieję, że z kolei wtedy papierki bambusowe zaczną działać i ilość kupy lądującej w pralce będzie znikoma.

W każdym razie, biorąc obecny sposób pieluchowania porównanie kosztu stosowania pieluch wielorazowych do jednorazowych w pierwszym roku życia dziecka wygląda następująco:

Założyłam używanie tanich pieluszek jednorazowych (my oprócz pierwszych tygodni, kiedy korzystaliśmy z Pampers Premium Care używaliśmy pieluch Dada) kupowanych głównie w promocjach. W takiej sytuacji średni koszt pieluszki to około 0.45 zł. Zakładam zużywanie około 5-6 pieluszek dziennie. W przypadku wielopieluchowania założyłam zużycie około 550 pieluszek jednorazowych (noce i wyjścia). Gdyby całkowicie zrezygnować z jednorazówek ten koszt by odpadł, koszt prania z kolei nie powinien się zwiększyć.

Założyłam zużycie 2 rolek papierków do pieluszek (bo nie ma co ich stosować, zanim kupki nie zrobią się bardziej stałe). Po stronie kosztów jest też soda oczyszczona oraz olejek herbaciany. Wyliczenia nie są super dokładne (w pierwszych tygodniach zużywa się często kosmiczną ilość pieluszek,ale za to są one tańsze), ale oddają mniej więcej poziom wydatków.

Pieluszki wielorazowe Pieluszki jednorazowe
Pieluszki jednorazowe 246 986
Pieluszki wielorazowe 265
Papierki bambusowe 29
Dodatkowe prania 103
Soda, olejek herbaciany 13
SUMA 656 986

W drugim roku życia koszt pieluch jednorazowych rośnie że względu na wyższą cenę większych rozmiarów pieluch. Zakładam, że pieluchy kupione w pierwszym roku życia będą nadal zdatne do użytku i że nie trzeba ich dokupować. Spodziewałem się, że zużyje się 4 rolki papierków do pieluszek.

Pieluszki wielorazowe Pieluszki jednorazowe
Pieluszki jednorazowe 246 1095
Papierki bambusowe 44 0
Dodatkowe prania 115 0
SUMA 406 1095

Jak widać, w naszym przypadku inwestycja w pieluchy wielorazowe zwraca się już w pierwszym roku, ale kupiłam pieluchy bardzo tanio, a na dodatek staram się je prać w ekonomiczny sposób. Gdybym kupowała pieluchy ze sklepu, zakładając, że potrzebną ilość to około 20 sztuk, na pieluszki wydałabym conajmniej 500zł kupując chińskie kieszonki (które moim zdaniem są kiepskim wyborem). Trochę więcej kosztowałby zestaw minimum pieluch wełnianych +wkłady. Zakładam, że mając szczęście i dosyć „regularne” dziecko dałoby radę pieluchować posiadając 5 otulaczy i 20 wkładów.

W każdym razie kupując pieluszki w regularnych cenach jakichkolwiek oszczędności możemy się spodziewać dopiero w drugim roku używania.

Natomiast co istotne, w ciągu dwóch lat pieluchowania, nawet jeśli tak jak ja, nie rezygnuje się zupełnie z pieluszek jednorazowych zużywamy, a tym samym wyrzucamy co najmniej 1500 pieluszek jednorazowych mniej, niż przy „tradycyjnym” pieluchowaniu.

Pieluszki wielorazowe można wykorzystać przynajmniej częściowo przy kolejnym dziecku lub sprzedać, odzyskując część zainteresowanych pieniędzy.

Jeśli używamy jednorazówek Eco, które z reguły są dosyć drogie, oszczędności można zauważyć znacznie wcześniej.

Czy jestem zadowolona z używania pieluch wielorazowych?

Jestem zadowolona, ale nie zachwycona. Doskonale rozumiem dlaczego dużo osób, nastawionych bardzo pozytywnie, rezygnuje z wielopieluchowania. To jednak jest dodatkowa praca, a powiedzmy sobie szczerze – zapieranie pieluch to nic miłego.

Wszystko jest piękne, dopóki dziecko wypróżnia się regularnie lub chociaż daje jasne sygnały, sugerujące, że można je wysadzić (tak, można wysadzać niemowlę!). Zapewniam was jednak, że będą takie dni, gdy zaraz po puszczeniu pralki pełnej pieluch dziecko zrobi kupkę w następną. A zanim skończycie zapierać tę, zabrudzi kolejną. Jeśli macie starsze dzieci prawie gwarantowane jest, że gdy będziecie po łokcie zajęte oczyszczaniem pieluchy, starsze rodzeństwo się pobije, lub komuś wyleje się sok, a ktoś spadnie z bujanego konika (been there, done that), albo chociaż przyjedzie kurier, a wam się przypomni, że zostawiliście włączone żelazko (żartuję, przecież nikt, kto ma więcej niż 2 dzieci, nie prasuje😂).

Miałam takie dni, gdy maluch brudził 10 pieluszek. I to naprawdę wtedy frustruje, bo ma się wrażenie, że spędza się cały dzień babrząc się w g… Ale muszę przyznać, że właśnie w takie dni ostatecznie najbardziej cieszyłam się, że używamy pieluch wielorazowych – pod koniec dnia puszczałam po prostu pranie i chwaliłam samą siebie, jak wielkiej sterty śmieci udało się uniknąć.

Czy pieluchy wielorazowe są komfortowe dla dziecka?

Wydaje mi się, że tak. Z reguły są miękkie i milutkie w środku -dla mnie dotykanie takiego materiału jest dużo milsze, niż pieluchy jednorazowej. Zakładam, że dziecko też tak to czuje.

Moim zdaniem pieluszki wielorazowe nie zapewniają aż tak dużego wrażenia suchości jak jednorazowe. Trzeba je częściej zmieniać, ale za to dziecko nie siedzi dłuższego czasu w naszpikowanej chemią pieluszce. Nie wiem, czy ktoś robił jakieś badania sprawdzające, w jakie reakcję może wchodzić mocz dziecka z połączeniem wkładu pieluchy jednorazowej.

Moje dziecko w pieluchach wielorazowych ani razu nie nabawiło się odparzenia, wnioskuję więc, że te momenty, gdy ma mokro nie robią mu krzywdy.

Pieluszki wielorazowe są także ciut większe niż jednorazowe (szczególnie Chinki). Na etapie, na którym jest moje dziecko nie robi to jakiejś wielkiej różnicy, bo ono głównie leży, ale może się okazać, że pieluszka ciutkę bardziej krępuje ruchy, gdy dziecko zaczyna być bardziej aktywne.

Czy zamierzam kontynuować używanie pieluch wielorazowych?

Tak, dopóki dziecko będzie pod moją opieką. Nie wiem jak potoczą się nasze losy i kto będzie sprawował opiekę nad synem, gdy skończy mi się urlop macierzyński. Nie wiemy jeszcze, czy pójdzie do żłobka, znajdziemy nianię, czy też będzie się nim opiekował ktoś z rodziny. A może nadal będę to ja. W zależności od tego wielopieluchowania może być mniejszym lub większym problemem -nie wszędzie i nie dla każdego zapieranie pieluch jest akceptowalne. Być może więc maluch będzie przez część dnia w jednorazówkach, a część w wielorazowych.

Mam takie dni, że używanie pieluch wielorazowych mnie denerwuje – nie ukrywam, że ich zapieranie wymusza na mnie wyjście poza strefę komfortu. Przyznaję także, że używam ich głównie ze względów ekologicznych -moim priorytetem, gdy decydowałam się na przejście na wielorazówki była chęć redukcji śmieci.

Nie przetestowałam wszystkich systemów pieluszek i materiałów -być może nie trafiłam jeszcze na swój ideał. Póki co zamierzam wypróbować otulacze wełniane. Zobaczę także, czy wraz ze wzrostem malucha coś się zmieni w naszym użytkowaniu pieluch.

Nie jestem na pewno „maniakiem” pieluch. Nie próbuję nikogo przekonywać, że wielopieluchowanie jest najlepsze, ale wydaje mi się, że jest to rzecz warta wypróbowania -ze względu na skórę dziecka, a także ze względu na aspekt ekologiczny. Tak, pieluszki wielorazowe generują dodatkowe pranie, ale ograniczenie ilości śmieci o potencjalnie tonę, jest tego warte.

  • Czytając Twój wpis utwierdzam się tylko w przekonaniu, że nie podjęłabym się korzystania z takich pieluch 😉

  • 1. przedstawiasz wielo jako cos bardzo uciazliwego, wymagajacego duzo zachodu, a tymczasem sama sobie to wielopieluchowaie troche utrudniasz 2. z tekstu wynika,jakby wielorazowki byly malo chlonne, przeciekaly i lezaly gorzej niz jedno, a motywacja do ich uzywania moglyby byc jedynie ekologia i ewentualna oszczednosc. 3. powszechnie wiadomo, ze chinskie wklady sa slabe, a pieluszki niezbyt zgrabne (ok, jest kilka wyjatkow jesli chodzi o zgrabnosc, nie wiem co dokladnie masz w stosku) 4. jesli chcesz chlonne pieluchy, to musisz w to troche zainwestowac- inaczej sie nie da, dobry material kosztuje, natomiast chlonnych propozycji na rynku jest wiele. 5.przy mlecznych   wszystko rozpuszcza siew wodzie, ja nic nie zapieram. 6. po co ten olejek herbaciany na kazdy wklad? zeby nie pachnialo brzydko wystarczy kilka kropli na do wiaderka. olejek herbaciany w tak malej ilosci nie dziala antybakteryjnie. 7. soda zatluszczonych pieluch nie odtlusci. 8. ilosc detergentu nie powinna byc mniejsza, tylko dopasowana do twardosci wody. producenci wielo wyjezdzaja z ta mniejsza iloscia detergentu,bo nie chca pisac ze mydlo zatluszcza mikrofibre i proszek powinien miec jej mniej niz 5%. jesli bedziesz uzywac mniej proszku niz wymaga twardosc wody, w pieluchach beda powstawac zlogi. 9.program eco jest eco, bo uzywa mniej wody, nie nadaje sie wiec do wielo, gdzie pieluchy musza byc bardzo dokladnie wyplukane. 10.jesli bardzo chcesz lapac niemowlece   papierkami, to sprawdza sie te marki disana 11. nawet przy duzym zuzyciu wody przy wielo sa one bardziej eko niz transport i produkcja jedno, nie mowiac o smieciach. 12. mikropolarek tylko wtedy daje gorsze uczucie suchosciniz jedno, kiedy wklady w srodku sa zbyt slabe i na tyle mokre, ze przez niego cieknie. 13. mam wrazenie ze sporo info bralas z bloga pupus- tam jest niestety wiele pieluszkowych mitow. 14. jak sie kupi wielkie chinki, to beda wieksze niz jednorazowki, natomiast zgrabnych wielorazowek, zupelnie nie krepujacych ruchow jest na rynku wiele. to tez jest kwestia prawidlowego zakladania pieluchy- jesli jest pod pepkiem, gumki w pachwinkach, dobrze spieta na dlugosci, to ruchy nie beda ograniczone.

  • Rozumiem i szanuję Twoje zdanie :). Podpisuję się też pod wszystkim co napisała Marysia Fritzsche w kom niżej (wyżej?), że sama sobie trochę to utrudniłaś. Prawdopowodnie masz źle dobrane pieluchy, tak to wynika z Twojego opisu. I źle je pierzesz – a porządne pranie podstawą ich długowieczności jest. Piszesz też o kilku mitach, takich niesprawdzonych i odkręcanych ciagle jak antybakteryjny olejek na pieluchy – nie wiem kto Ci to polecił ale Cię oszukał :(. Przed kupieniem pieluszek najlepiej jest poradzić się kogoś kto się zna, kogoś kto np. prowadzi Pieluchotekę, i wypożyczyć sobie te kilkanaście rodzajów i modeli, marek, żeby sprawdzić co pasuje a co nie. Gdybyś to zrobiła (a może zrobiłaś :)?) nie byłoby wg mnie problemów. Przed zakupem otulaczy wełnianych również – SKONTAKTUJ SIĘ Z KIMKOLWIEK KTO PROWADZI PIELUCHOTEKĘ, DORADZI I WYPOŻYCZY CI, nie kupuj w ciemno, bo np. tanie, albo ładne, albo promocja. Powodzenia :)!

  • Nigdy nie wiadomo czy coś się sprawdzi czy nie, warto spróbować, można za darmo wypożyczyć pieluchy z pieluchoteki i mieć już jako tako swoje zdanie :). Ja polecam :).