Ile kosztuje utrzymanie dziecka – drugi kwartał życia – podsumowanie

Z lekkim poślizgiem (no co, wiosna jest taka piękna 😉 ) publikuję zestawienie kosztów związanych z pojawieniem się naszego najmłodszego dziecka. Tym razem II kwartał jego życia – ostatni, gdy takie zestawienie łatwo zrobić, gdyż żywiony był tylko moim mlekiem. Od momentu rozpoczęcia rozszerzania diety będę posługiwała się raczej szacunkami niż dokładnymi wyliczeniami.

Poprzedni wpis podsumowujący pierwsze trzy miesiące znajdziecie tu.

Nasze dziecko było dla nas, a właściwie naszych finansów bardzo łaskawe, gdyż póki co omijały je wszelkie choroby. Złapał kilka razy jakieś przeziębienie, miał kilka dni podwyższonej temperatury, ale obyło się bez kupowania leków i płacenia za wizyty lekarskie. W sumie nasze kategorie wydatków nie zmieniły się bardzo w porównaniu z pierwszym kwartałem życia dziecka. Nadal nic nie wydaliśmy  ani na ubrania, ani na zabawki, gdyż wszystko ma po starszym rodzeństwie i dzieciach znajomych. Jedyną zmianą jest częściowe przejście na pieluchy wielorazowe. Oj, prawie zapomniałam – raz ponieśliśmy wydatki w kategorii rozrywka, gdy okazało się, że w jednym z warszawskich muzeów musieliśmy kupić bilet także dla najmłodszego członka rodziny. Łącznie wydaliśmy 605 zł, z czego większość to koszty codziennej higieny dziecka – pieluszki (w tym zakup pieluszek wielorazowych), chusteczk itp. W kategorii zdrowie wszystkie koszty to jedna szczepionka (miały być dwie w tym kwartale ale ze względu na przeziębienia malucha lub innych dzieci mamy opóźnienie z realizacją kalendarza szczepień) oraz witaimna D.

wydatki na dziecko

Analiza wydatków z kategorii Higiena

Ponieważ wydatki związane z higieną stanowią większość okołoniemowlęcych kosztów postanowiłam przyjrzeć się dokładniej, co weszło w jej skład.

wydatki pielęgnacja dziecka

Największą część naszyc wydatków stanowiła inwestycja w pieluchy wielorazowe. O naszych początkach z pieluchami wielorazowymi napisałam osobny wpis – tam też znajedziecie analizę finansową – czy pieluszki wielorazowe to sposób na oszczędności, gdzie biorę pod uwagę koszt zakupu pieluch i ich prania. Z tych analiz wynika, że pieluszki wielorazowe z reguły przynoszą finansowe korzyści w drugim roku używania, chyba, że uda wam się kupić je wyjątkowo tanio. Nasze pieluszki tak udało się kupić, ale niestety nie wszytkie z nich, to dobre produkty – już teraz widzę, że wiele z nich nie przetrwa próby czasu. Zobaczymy, czy te, które nam pozostaną wystarczą, czy będziemy musieli jeszcze coś dokupić (dziecko rośnie i zmieniaja się jego potrzeby – może okazać się też  tak, żeieluchy i wkłady, które teraz nam się sprawdzają, przestaną pasować lub wystaczać gdy dziecko zmieni trochę proporcje).

My nadal używamy także pieluch jednorazowych – często na noc lub na wyjścia i wycieczki. Mimo to widać znaczne ograniczenie wydatków w tej dziedzinie dzięki pieluchom wielorazowym – na pieluchy na cały kwartał wydaliśmy mniej niż normalnie wydawalibyśmy przez miesiąc. Warto jednak zauważyć, że korzystamy z tanich pieluch z Biedronki, na dodatek kupowanych w promocjach. Gdybyśmy chcieli używać pieluch ekologicznych te wydatki byłyby znacznie większe (ale znacznie większe byłyby także oszczędności związane z przejściem na pieluchy wielorazowe).

Olejek migdałowy to w sumie jedyny „kosmetyk”, który kupiliśmy najmłodszemu dziecku. Używaliśmy go głównie do masażu, czasami do kąpieli i dla całej rodziny do smarowania buzi przed wyjściem an mróz.

Jeśli chodzi o proszek do prania to używamy proszku dziecięcego – do prania wszystkiego. Udało mi się upolować niesamowitą promocję i za niecałe 50 zł kupiłam zapas proszku, który powinien nam starczyć do końca roku. Koszt w tabelce to 1/5 wydatków na proszek – założyłam, że każdy z nas zużywa mniej więcej tyle samo proszku – w rzeczywistości na pranie niemowlęcych ubrań zużywamy pewnie więcej, ale myślę, że to uproszczenie nie zaburza bardzo analiz.

Pozostałe wydatki to odkażacz do pieluch oraz patyczki do uszu, które były przypadkowym zakupem, gdyż ze względu na ograniczanie ilości śmieci staramy się ich nie używać.

Jak oszczędzać na dziecku?

To pytanie zadaje sobie (z pewną nieśmiałością) wielu rodziców. Rozumiem skrępowanie w tej dziedzinie, bo w końcu na dziecku nie wypada oszczędzać, ale nawet jeśli obawiacie się to pytanie zadać głośno, to powiem wam, że na pewno się da ;). Myślę, że widać to w powyżzych analizach.

W poprzednich wpisach poruszyłam temat wyprawki i części bieżących kosztów (tutaj – wpis dotyczący oszczędzania na ubraniach). Tutaj chciałabym się skupić na codziennej pielęgnacji malucha. Podejrzewam, że nasze podejście może wydawać się wielu radykalne, ale zapewniam, że niesie ono wiele dodatkowych korzyści. Nasz sposób na minimalizację wydatków związanych z pielęgnacją dziecka to:

  1. Naturalna i minimalistyczna pielęgnacja. Niemowlę (z reguły) nie potrzebuje kosmetyków. Z powodzeniem można je myć w wodzie, w wodzie z odrobiną łagodnego  detergentu, w wodzie z dodatkiem sprawdzonych naparów lub w krochmalu. Najczęściej skóra niemowlaka nie potrzebuje żadnych balsamów ani kremów – warto jednak zabezpieczać jego skórę jakimś dobrym olejem. Do pielęgnacji pupy można używać mąki ziemniaczanej i dopiero w przypadku pojawienia się problemów sięgać po jakiś dedykowanych łagodzący kosmetyk.
  2. Ograniczenie użycia chusteczek nawilżanych. Większość dostępnych na rynku chusteczek ma paskudny skład zupełnie nie nadający się do delikatnej pupy niemowlaka. Ponadto używanie chusteczek generuje mnóstwo niepotrzebnych śmieci.
  3. Używanie pieluch wielorazowych i stosowanie NHN. To chyba najważniejszy podpunkt. Dziecko do skończenia drugiego roku życia potrafi przyczynić się do powstania nawet 2 ton odpadów w postaci pieluszek. Dla mnie był to wystarczający argument  by zdecydować się na częściowe przejście na pieluchy wielorazowe. Pieluchy wielorazowe są bezpieczniejsze dla skóry dziecka; panuje w nich lepszy „klimat” w związku z czym rzadziej dochodzi do podrażnień. Dodatkowo, co ma znaczenie w przypadku chłopców, nie powodują przegrzania narządów płciowych.

Ad 1. Nasz maluch kąpany jest z minimalną ilością detergentów. W drugim kwartale życia dziecka część kąpieli była w samej wodzie, część w wodzie z odrobiną żelu do mycia (używaliśmy tego samego, co dla starszych dzieci, ale nie wliczam  go w koszty bo to bardzo wydajny kosmetyk, a zużycie na malucha było tak małe, że koszty są praktycznie pomijalne). Jeśli macie jedno dziecko kupcie specyfik z raczej długim terminem ważności, lub w przypadku kosmetyków naturalnych – w mniejszym opakowaniu, gdyż na pewno starczy wam na bardzo długo. Dopóki nasz maluch był jak słodki kotlet, który daje się panierować  😉 był codziennie, lub prawie codziennie masowany z użyciem olejku migdałowego. Niestety (bo lubię masować niemowlaki) u  nas kres tch przyjemności przyszedł dosyć szybko i teraz na przewijaku odbywają się raczej zapasy i szalone ucieczki niż jakieś zabiegi spa 😉

Ad 2. Tutaj muszę się do czegoś przyznać – ja uwielbiam chusteczki nawilżane i uważam je za genialny wynalazek. Bardzo się cieszę, że żyję w czasach, gdy są one powszechnie dostępne, i gdy za w sumie niewielkie pieniądze można kupić chusteczki o przyzwoitym składzie.  Używamy ich poza domem, na spacerach i w różnych awaryjnych sytuacjach. Poza tymi awaryjnymi sytuacjami albo pakuję malucha pod kran, albo przemywam pupę zwilżonymi flanelkami. Przy przewijaku mam stertę chusteczek flanelowych oraz pojemnik, który napełniam czystą wodą. W razie potrzeby moczę chusteczki w wodzie i przecieram pupę by usunąć z niej resztki moczu. Flelkę wrzucam następnie do pojemnika na brudne ubrania. Poniewż używamy pieluszek wielorazowcyh i tak muszę dosyć często wstawiać pranie, mokre chusteczki nie leżą więc zbyt długo. W przypadku większych zabrudzeń maluch myty jest pod kranem. Taka pielęgnacja pomaga nam w minimalizowaniu użycia kosmetykó. Skóra dziecka jest w idelanym stanie – nie mamy potrzeby stosowania kremów do pupy, dodatkowego nawilżania skóry itp.

Ad 3. Na ten temat mam osobny wpis. Wymaga on pewnej aktualizacji, gdyż od czasu, gdy zaczęliśmy stosować pieluchy wielorazowe nastąpiło kilka zmian. Jedną z nich jest próba stosowania NHN (Naturalna Higiena Niemowląt), która polega na reagowaniu na sygnały wysyłane przez dziecko związane z potrzebami fizjologicznymi. Zaczęliśmy „wysadzać” naszego malucha krótko po tym, gdy kupiliśmy pieluchy wielorazowe i ilość prania zaczęła nas trochę przytłaczać ;). Przez cały drugi kwartał życia udawało nam się z naszym najmłodszym doskonale dogadywać i większość kup lądowała w sedesie. Muszę przyznać, że teraz gdy maluch stał się bardzo mobilny wychodzi nam to gorzej, gdyż jest tak podekscytowany nowo uzyskanymi umiejętnościami, że sygnalizowanie potrzeb fizjologicznych zeszło na dalszy plan. Również ja, korzystając z tego, że maluch zajęty raczkowaniem i wspinaniem się na meble nie potrzebuje tak bardzo mojej uwagi poświęcam mu jej mniej, więc rzadziej reaguję na jego potrzeby w tej dziedzinie. W każdym razie stosowanie pieluch wielorazowych bardzo polecam – zwłąszcza w połączeniu z NHN.

Ile kosztuje utrzymanie dziecka – Podsumowanie

Mam nadzieję, że wpisy z tej kategorii pozwolą wahającym się uwierzyć, że da się mieć dzieci i nie zbankrutować 🙂  Jeśli ma się trochę szczęścia wpieranego dbałością o odporność dziecka, zrezygnuje z niektórych wydatków i postawi na dosyć prostą i naturalną pielęgnację dziecka pierwszy rok jego życia nie musi wiązać się z dużymi wydatkami. Schody pojawiają się na etapie, gdy konieczne jest zorganizowanie opieki nad dzieckiem. A to obszar, w przypadku którego ciężko jest o oszczędzanie.

  • Takie informacje bardzo lubię, mi- osobie póki co bezdzietnej otwierają oczy 🙂

    Co do nawilżanych chusteczek to naprawdę ze świecą szukać tych z dobrym składem. Większość to 99% woda, a reszta konserwant i ewentualnie marketingowo dodany jakiś ekstrakt, olej lub witamina w ilości śladowej.
    Twój sposób z flanelą jest o niebo lepszy.
    Jeśli ktoś nie wierzy to proponuję przetrzeć sobie taką nawilżaną chusteczką pupę i sprawdzić odczucia na własnej skórze.

    Najgorzej jest pierwszym dziecku gdzie internet, rodzina i znajomi płoną od dobrych rad i od tego, żeby temu maluszkowi nakupować wszystkiego.
    Ja śledzę bardzo intensywnie @mamaginekolog i w życiu bym nie wpadła na to, żeby wszystko co przyjechało ze szpitala wyrzucić lub uprać w 90 st (3/4 rzeczy nie da rady w takiej temperaturze) choć z mikrobiologią jestem na co dzień związana. A podejrzewam, że wiele mam w ferworze oswajania się z nowym członkiem rodziny po prostu o tym zapomina.

    Małe składowe zawsze układają się w większe i z oszczędnościami jest dokładnie tak samo. To złotówka tam złotówka i robi się nagle sto złotych 😉

  • Niezły wynik. U mnie ze starszymi dziećmi – tak różowo nie jest. O czym pisałam tutaj http://mamonik.pl/wychowanie-dziecka-ile-to-kosztuje/