Czy koszty wysyłki niwelują oszczędności zakupów online?

Prawie wszystkie swoje zakupy robię online. Mniej więcej co 2 miesiące wraz ze znajomymi zamawiamy wielką pakę strączków, kasz, mąki, suszonych owoców i przypraw. Online kupuję też herbaty, oraz kawę. Ubrania dla siebie kupuję bardzo rzadko i dużą część zakupów robię za pomocą Olx lub Allegro, kupując rzeczy używane. Ostatnio nawet buty zamawiamy online – najczęściej poprzez Zalando. W sklepach Internetowych kupuję też prawie wszystkie książki i zabawki dla dzieci.

Nie jeżdżę do supemarketów. To, czego nie zamówię online kupujemy w lokalnych sklepach lub Lidlu czy Biedronce.
Głównym powodem wybierania raczej sklepów Internetowych niż stacjonarnych jest oszczędność czasu. Nie muszę nigdzie jeździć, szukać miejsca parkingowego, chodzić między półkami, stać w kolejce. Zakupy robię kiedy chcę – najczęściej późnym wieczorem, gdy dzieci już śpią. Często robię zakupy „na raty” – dorzucam rzeczy do koszyka w kolejnych dniach; mam czas przemyśleć, co dokładnie chcę kupić; modyfikuję swoją listę w zależności od potrzeb. Co prawda zdarza się, że w ostatniej chwili dorzucam do koszyka jakiś przedmiot spontanicznie i bez przemyślenia tego, ale zdarza się to znacznie rzadziej, niż gdybym robiła zakupy w tradycyjnych sklepach.

Drugim powodem, dlaktórego wybieram zakupy przez Internet jest oszczędność pieniędzy – statystycznie rzecz biorąc produkty w sklepach Internetowych są tańsze niż w stacjonarnych, łatwiej też porównywać ceny i znaleźć atrakcyjne oferty. Jest to jeden z powodów, dla których doradzam przerzucenie się na ten sposób robienia zakupów tym, którzy próbują znaleźć sposób na zmniejszenie codziennych wydatków. Argumentem, który wtedy często słyszę jest „co z tego, że kupię coś taniej niż w supermarkecie, jeśli te oszczędności zostaną zjedzone przez koszty wysyłki”.

Czyżby?

Przecież kosztów wysyłki może w ogóle nie być

Po pierwsze – wiele sklepów internetowych ma opcję bezpłatnej wysyłki. W zależności od sklepu i kategorii produktów, które sprzedaje darmowa wysyłka przysługuje najczęściej przy wartości koszyka od 150-350 zł. Jeśli mówimy o np. zakupach spożywczych, przy odpowiednim planowaniu posiłków można zrobić zakupy na cały tydzień, lub nawet dwa i na codzień dokupować tylko te produkty, których nie da się długo przechowywać. W takiej sytuacji dosyć łatwo jest załapać się na darmową wysyłkkę. Innym sposobem jest robienie zakupów wspólnie z kimś z rodzniny, znajomym lub sąsiadem.

Wiele sklepów organizuje także promocje polegające na darmowej dostawie w wybrane dni, lub obniżeniu progu wymaganego do takiej dostawy. Jeśli często robimy zakupy w danym sklepie warto obserować go na Facebooku lub zapisać się do Newslettera by dowiadywać się na bieżąco o takich akcjach. Inną metodą jest zainstalowanie aplikacji z kodami rabatowymi lub obserwowanie strony publikującej takie kupony – z reguły uwzględniają one informacje o promocjach związanych z darmową dostawą

Nie taki diabeł straszny…

Koszty wysyłki są bardzo zróżnicowane – zaczynają się od 3.99 zł (najczęściej wysyłka do kiosku Ruchu) do 15-20 zł za przesyłkę kurierską.

Często zdarza się też tak, że cena w sklepie internetowym jest o tyle niższa, że nawet po doliczeniu kosztów wysyłki zakupy robione przez Internet są tańsze. Zauważyłam, że dzieje się tak często w przypadku aptek, sklepów z chemią i kosmetykami, a także zakupu książek i zabawek. Jeśli chodzi o książki i zabawki, różnica pomiędzy sklepami stacjonarnymi, a Internetowymi jest czasami tak duża, że wysyłka jest opłacalna już przy zakupie jednego produktu.

Jeśli dodatkowo doliczymy do tego mniejszą ilość zakupów impulsowych,  okazuje się, że nawet jeśli wybieramy droższą przesyłkę nadal oszczędzamy kupując przez Internet.

To, o czym nikt nie mówi

Gdy rozmawiam na temat zakupów Internetowych i dyskusja zaczyna dotyczyć kosztów  przesyłki moi rozmówcy prawie nigdy nie wspominają o kosztach związanych z zakupami w sklepach stacjonarnych. Oczywiście, jeśli idziemy do pobliskiego warzywniaka, koszty te (oprócz czasu) są zerowe, ale każda wyprawa do sklepu samochodem oznacza koszty.

Jeśli nawet przyjmiemy, że jedyny koszt, jaki ponosimy jadąc do sklepu samochodem to paliwo, okazuje się, że standardowa wyprawa do centrum handlowego, to wydatek często większy niż koszt przesyłki w przeciętnym sklepie.

Załóżmy, że do centrum handlowego jest 10km. Do centrum takiego musimy dojechać, ale także z niego wrócić. Przyjmując, że samochód pali 8/100 okazuje się, że na takiej trasie spala 1.6km. Jesli pomnożymy to przez średnią cenę benzyny, która obecnie wynosi około 4.5 zł okazuje się, że wyprawa do sklepu to 7 zł 20gr czyli znacznie więcej niż najtańsze koszty przesyłki.

Oczywiście jeśli mamy superekonomiczny samochód na gaz, wydatki związane z paliwem są dużo niższe, ale jestem pewna, że w wielu przypadkach przekroczą one znacznie tę kwotę. Zachęcam do policzenia, jaki jest Wasz koszt wyprawy do sklepu wg wzoru:

koszt jazdy do sklepu

Wyliczenia te mogą też okazać się być przydatne, gdy zastanawiamy się, czy warto pojechać do tańszego marketu, zamiast zrobić zakupy w lokalnym, często na pierwszy rzut oka droższym sklepie.

To jak -gdzie robicie swoje najbliższe zakupy?

 

  • Ja uważam jednak, że koszty przesyłki są wysokie szczególnie jeśli kupujemy drobne rzeczy. Nie raz zdarzyło mi się kupić coś za np 5 zł a przesyłka była za 10 zł.
    Dziwię się trochę temu, gdyż takie chińskie allegro ma darmową wysyłkę nawet przy niewielkiej kwocie. Fakt, że przesyłka idzie długo ale jednak.
    Nasza poczta polska niestety ale poszła bardzo w górę jeśli chodzi o ceny :/
    Paczkomaty to było świetne rozwiązanie, ale widzę że jest coraz mniej dostępne na stronach. Jedyne co to ratują nas kioski ruchu gdzie wysyłka jest od 2,99 (za tyle zamawiałam książki z aros.pl- bardzo polecam ten dyskont).

    • Dostawa do kiosku to mój ulubiony rodzaj -szczególnie, że do kiosku mam znacznie bliżej niż do paczkomatu.
      Fakt, gdy zamawia się drobiazgi koszty wysyłki mogą wydawać się znaczne. Warto wtedy pomyśleć o zakupach zrobionych razem z kimś, by tymi kosztami się podzielić.
      To, o co najbardziej chodziło mi w artykule, to porównanie z kosztami jechania gdzieś do sklepu, których większość ludzi w ogóle nie uwzględnia. Dzisiaj śmiałam się ze swojej koleżanki, która chce kupić sobie nowe półbuty. Znalazła jedne w sklepie pod domem, ale uznała, że są za drogie. Dzisiaj i wczoraj zjeździła kilka galerii i szukała innych. Gdy jej podliczyłam ile czasu straciła i ile paliwa przepaliła okazało się, że gdyby dorzuciła jeszcze 20 zł to wyszłaby jej idealnie cena tych butów, które jej się podobały…

      • Masz 100 % racji. Warto także spojrzeć na to jeszcze szerzej. Gdyby zdarzyła się jakaś usterka, mamy o wiele bliżej z reklamacją i nie musimy dokładać do tego dodatkowo pieniędzy i swojego czasu.

        Poza tym wydaje mi się, że jeśli chodzi o takie „lokalne” rzeczy, zawsze ich trwałość jednak jest troszeczkę lepsza jak z galerii handlowych.
        Teraz klient idzie za jakością, a w drugiej kolejności za ceną.
        Moja siostra cioteczna prowadzi sklep z odzieżą dla kobiet, opiera się głównie na strojach bardziej eleganckich, biurowych itp i okazuje się, że wiele klientek dzwoni do niej aby zaczekała i nie zamykała sklepu o 18:00, bo wracają właśnie z pracy i chcą coś kupić (galerie są czynne do 22:00) ze względu na po prostu dobry jakościowo towar od polskich producentów.
        Wracając jeszcze do kosztów przesyłki- warto aby sprzedawcy np. dodali po 1-2 zł więcej na danej rzeczy a przesyłkę wybierali najmniejszą z możliwych czyli np kiosk ruchu za 2,99 zł. To również działa na klienta pozytywnie. 😉
        Szczerze powiem, że zazdroszczę osobom które mogą kupić większość ubrań i butów przez internet. Ja jestem tak totalnie niewymiarowa i mam dodatkowo problem ze stopami, że nie ma opcji aby coś pasowało 😉

        • Jest jeszcze jedna zaleta takich lokalnych sklepów nastawionych na jakość – obsługa. Ostatnio mój partner kupował garnitur. Wszedł do małego sklepu, powiedział, że chce garnitur, że nienawidzi garniturów, nienawidzi przymierzania i chce mieć to za sobą jak najszybciej. Pan popatrzył na niego, obszedł go dookoła i powiedział „aha, rozmiar, taki, a taki, spodnie być może trzeba będzie ciut poszerzyć, proszę przymierzyć ten” i podał mu coś z wieszaka. Garnitur leżał idealnie. Podczas przymierzania dobrał mu jeszcze krawat. Całość była załatwiona w 15 minut, a wcale nie zapłaciliśmy dużo więcej niż kupując dalej od domu

  • Ciekawy tekst, wygląda na to, że w Waszym przypadku opisana przez Ciebie opcja jest dla Was optymalna kosztowo. My zazwyczaj zakupy robimy wracając z pracy, ja albo mąż, więc odpada specjalna wyprawa i koszty paliwa. Nie tracę też czasu na szukanie produktów na stronach sklepu i klikanie, więc jeśli kupuję w sklepie stacjonarnym, który znam – a tak jest najczęściej – to też jest pewna oszczędność czasu :). Co do zakupów niespożywczych – to już osobna kwestia, tu raczej wszystko zmierza w stronę kupowania w sieci. Właśnie głównie z powodu niższych cen, nawet wliczając koszty dostawy (tak jest np. z książkami)

    • Jeśli zakupy da się zrobić po drodze, przy okazji jest to najlepsza opcja. Właśnie o to mi m.in w artykule chodzi – może się okazać, że lokalny sklep lub sklep po drodze nie jest najtańszy, ale jeśli zakupy tam nie generują dodatkowych kosztów wtedy mimo wszystko opłaca się kupować tam.
      Z zakupami przez Internet mam jeden dylemat – sama chciałabym by moja okolica tętniła życiem, by coś się tam działo, by były jakieś fajne lokalne sklepy. Sama zaś prawie nie robię zakupów w tych, które mam (z wyjątkiem warzywniaka, sklepu spożywczego oraz księgarni, w której kupuję…kawę)